Krajowa Spółka Cukrowa S.A.

Przejdź do wybranego podserwisu

Wszystkie aktualności

Wszystkie aktualności z serwisu plantatorskiego.

Treść

Ograniczanie populacji szarka komośnika metodami agrotechnicznymi

Dr hab. Zdzisław Klukowski, UP we Wrocławiu

Dr hab. Jacek Piszczek, IOR-PIB, TSD w Toruniu

 

Ograniczenie populacji szarka komośnika metodami agrotechnicznymi również jest możliwe!

Po tegorocznych wiosennych doświadczeniach z szarkiem komośnikiem, plantatorzy buraka cukrowego na południowym wschodzie Polski z niepokojem myślą o przyszłorocznej uprawie buraka cukrowego. Czy uda się i na ile będzie można ograniczyć zagrożenie ze strony tego szkodnika?

W tym krótkim artykule postaramy się wskazać na działania, które może podjąć każdy plantator, aby zmniejszyć zagrożenie ze strony tego szkodnika. Warto również skorzystać z doświadczeń rolników z krajów Europy południowej, którzy z powyższym problemem silnych szkód na plantacji borykają się co kilkanaście lat.

Po pierwsze walka ze szkodnikiem musi rozpocząć się już jesienią i dotyczy buraczyska. Większość osobników nowego pokolenia szarka komośnika pozostaje i zimuje na buraczysku, na którym żerowały od wiosny. Dorosłe chrząszcze (rzadziej larwy lub poczwarki) zimują na głębokości do 50 cm, jednak największa liczba osobników schodzi na 20-25 cm lub mniej. Aby maksymalnie utrudnić im spokojne przezimowanie należy KONIECZNIE WYKONAĆ PEŁNĄ ORKĘ ZIMOWĄ. Co osiągamy w ten sposób? Przede wszystkim niszczymy szkodnikom ich miejsca zimowania. Część z nich ulegnie przemieszczeniu w górne warstwy gleby i stanie się ofiarą żerujących na polu w czasie orki ptaków. Wiele zostanie uszkodzonych, a nawet nieznaczne uszkodzenia powierzchni ciała stanowią drogi infekcji dla mikroorganizmów glebowych. W efekcie spora część tak uszkodzonych osobników zostanie przez nie spasożytowane. Poza tym utrata wygodnych zimowisk dla części owadów będzie oznaczała utrudnienie wydostania się z gleby wiosną na jej powierzchnię.

Warto także rozejrzeć się, czy w pobliżu buraczyska nie występują kopce usypane z gleby dobrze utrzymującej wilgotność ale w pełni przepuszczalnej i lekkiej (np. przemieszanej ze słomą). Jeśli tak, to warto je sprawdzić późną jesienią i w razie obecności zimujących chrząszczy – zniszczyć je. Samodzielne tworzenie takich kopców jako pułapek na szkodnika mija się jednak z celem.

Także jesienią dokonujemy wyboru pola, na którym będziemy uprawiali buraka w kolejnym roku. Zgodnie z doświadczeniem plantatorów z południa Europy zadbajmy o to, by nowa plantacja była oddalona od tegorocznego buraczyska. Na południu Europy (Serbia) zalecana odległość to nie mniej niż 100 metrów. Szarek komośnik przemieszcza się przede wszystkim „na piechotę”. Wydłużenie dystansu wędrówki osobników dorosłych powoduje, że w naturalny sposób część z nich nigdy do nowo wysianego pola nie dotrze. Jednocześnie znacząco opóźnimy moment dotarcia szkodnika na pole ze wschodzącymi burakami. Im rośliny będą większe tym większa szansa na przetrwanie ataku szkodnika. Kolejnym, skutecznym utrudnieniem dla szarka jest wysianie na polu pomiędzy buraczyskiem a przeznaczonym pod buraka ozimych odmian zbóż. Gęsta obsada na takim polu stanowi dodatkowe utrudnienie dla migrujących owadów.

              Wiosna to powolne wybudzanie się zimujących w glebie owadów. Następuje ono stopniowo, gdy temperatura gruntu w kolejnych jej warstwach osiąga 7-9ᵒC. Jeżeli temperatury rosną powoli – chrząszcze migrują „na piechotę”. W tym przypadku sprawdzają się różne sposoby utrudniania szarkowi dotarcie do wschodzących plantacji buraka. Poza wspomnianymi powyżej pasami izolującymi taką naturalną przeszkodę dla szkodnika mogą stanowić rowy melioracyjne albo przygotowane przez rolnika rowki chwytne wyłapujące szkodniki. To stary pomysł opisany jeszcze przed drugą wojną światową roku przez pracownika Stacji Ochrony Roślin w Łucku - Eugeniusza Kamińskiego. W celu ograniczenia zagrożenia ubiegłoroczne buraczysko oborywano dookoła jedną skibą, wyrzucając ziemię w kierunku dośrodkowym, a plantacje tegoroczne odśrodkowym, by nie niszczyć pola. Następnie bruzdę pogłębiano łopatą tworząc rowek o głębokości 25-30 cm i o stromych ścianach. Co 25 kroków kopano małe studzienki o głębokości i szerokości około 25 cm. Wędrujący w kierunku buraczyska chrząszcz wpada do rowka i szukając wyjścia trafia na studzienkę. Plantatorowi pozostaje już tylko wydobywanie szkodników i ich niszczenie. Oczywiście rozwiązanie to jest skuteczne tylko w stosunku do chrząszczy migrujących „na piechotę”. Metoda wydaje się być nieco archaiczna, niemniej na chorwackich i serbskich polach stosowana jest do dziś. Nie jest oczywiście skuteczna w stosunku do szkodników przelatujących, gdy temperatury powietrza wzrosną do około 20ᵒC, przy czym loty są ograniczone do kilkunastometrowych skoków przy silniejszym wietrze.

              Ostatnim zabiegiem agrotechnicznym mającym znaczący wpływ na obniżenie liczebności populacji szarka komośnika jest zabieg spulchniania międzyrzędzi. Powinien być wykonany w momencie, gdy większość samic zagrzebie się w glebie w celu złożenia jaj. Wygrzebują one jamki lub wykorzystują w tym celu naturalne spękania gleby. Zwykle ich głębokość wynosi około 7-8 centymetrów, ale mogą być płytsze. O głębokości decyduje wilgotność podłoża, gdyż jaja są bardzo wrażliwe na przesuszenie. Wykonanie zabiegu spulchniającego międzyrzędzia po pierwsze naruszy część złóż jaj bezpośrednio je uszkadzając, po drugie spowoduje przesuszenie gleby w ich pobliżu, co jak powyżej zaznaczono, znacząco obniży możliwość ich rozwoju.

Opisane powyżej sposoby mogą znacząco ograniczyć liczebność szarka komośnika, jednak mimo to zapewne nie wyeliminują konieczności prowadzenia walki chemicznej, zwłaszcza w przypadku masowego występowania szkodnika. Na skutek trwającego niekiedy kilka tygodni wychodzenia chrząszczy z miejsc zimowania nadal konieczne będzie wykonanie nawet kilku zabiegów insektycydowych.

« wstecz